2012-05-18 20:11
 Oceń wpis
   

Jak to mawiają traderzy; nieważne w którą stronę, ważne, żeby się ruszało. I pięknie rynek daje zarobić w tym miesiącu, zupełnie jak w styczniu. Technicznie FW20 tłuściutkie S. Trwałe pokonanie poziomu 2115 odwróci na L.

Piątkowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych przyniosły kolejną sesję, w trakcie nastroje kształtowane były przez rynki otoczenia. Po dynamicznym spadku na Wall Street w dniu wczorajszym i mocnej przecenie w Azji, notowania w Europie musiały zacząć się od dynamicznego osunięcia indeksów, które w przypadku WIG20 dało stratę o blisko 1 procent. Szybko jednak okazało się, że analogicznie do sesji środowej niskie otwarcie prowokuje kupujących, a bliskość dna przeceny z zeszłego roku sprzyja zakupom.

Niestety w skali tygodnia indeks największych spółek stracił 5,4 procent i patrząc w zamknięciach tygodni znalazł się na poziomie najniższym od lipca 2009 roku. W efekcie przed dalszą przeceną indeks bronią teraz rejon 2018 pkt. i psychologiczna bariera 2000 pkt., gdzie jesienią zeszłego roku wyczerpała się fala paniki związana ze spadkiem zaufania do europejskiego sektora finansowego. W praktyce oznacza to, iż GPW stała się zakładnikiem okolic 2000 pkt., którego przebicie będzie dla wielu graczy sygnałem, iż wielomiesięczna konsolidacja WIG20 w strefie 2000-2400 pkt. kończy się porażką strony popytowej. Mimo wszystko warto ostrożnie podchodzić do pesymistycznych scenariuszy. Okolice 2000 pkt. w czytelny sposób prowokują kupujących, co widać było na sesji dzisiejszej, jak i środowej a brak poważniejszego sukcesu byków jest w dużej mierze pochodną słabej kondycji rynków otoczenia, które kreślą korekty wielomiesięcznych umocnień. Oznacza to, iż przy lekkiej poprawie w USA czy Europie obrona wsparcia na wykresie WIG20 powinna dać Warszawie godną uwagi korektę czteromiesięcznej fali spadkowej.

 


2012-05-11 19:32
 Oceń wpis
   

Technicznie, już od dawna na S. Trwałe pokonanie poziomu 2230 odwróci na L.

Po wczorajszym nieśmiałym optymizmie dzisiejsze otwarcie nie zapowiadało się dobrze. Słaby wynik JP Morgan podany po sesji w USA i wyraźnie gorsze dane z Chin były wodą na młyn dla niedźwiedzi i raczej należało się spodziewać się nerwowego początku dnia w Europie. Na otwarciu niespodzianki nie było, tym bardziej, że z dnia na dzień przybywa przestraszonych inwestorów chcących pozbyć się rosnącego ryzyka zamykając po prostu pozycje w akcjach już na początku dnia. W takiej sytuacji przy pasywnym i cofniętym popycie nawet niewielkie wolumeny powodują niewspółmierne do swojej siły niskie otwarcia. Pierwsza faza odbywała się właśnie w takim stylu, a do jednoprocentowego spadku WIG20 wystarczyła śmieszna wartościowo podaż. Obserwując nasz rynek w tej fazie miałem nieodparte wrażenie, że właśnie jestem świadkiem warsztatów z ćwiczenia odporności nerwowej inwestorów. Po lekkiej poprawie nastrojów w Europie odrobienie prawie połowy strat w 15 minut nie było problemem, ale siła i wiarygodność tego ruchu była równie nieistotna co styl w jakim przedtem się osuwał. Kolejne godziny handlu przyniosły cofnięcie się indeksów w okolice dziennych minimów i oczekiwanie rynku na bardziej zdecydowane impulsy z zewnątrz. Co prawda takowych nie było, ale przy całkowicie biernym popycie wystarczyło trochę gorsze zachowanie kontraktu na S&P500  aby ustanowić dzienny dołek. Do końca sesji indeks pozostał odporny na polepszający się klimat notowań w USA i zakończył dzień na poziomie 2178.77 pkt, a więc spadkiem o 0.40%. Obroty osiągnęły wartość 457 mln zł, jednak jeszcze przed fixingiem nie przekraczały 400 mln zł, co obrazuje skalę marginalizacji GPW. Szerokość rynku potwierdza powszechne zniechęcenie, ponieważ stosunek wzrostów do spadków wyniósł 113 do 203.

Dzisiejszy handel co prawda nie był jakimś trzęsieniem ziemi, jednak absolutny paraliż strony popytowej, który obserwowałem przez cały dzień był czymś wyjątkowo przygnębiającym. Warszawski parkiet sprawia wrażenie zapomnianego przez Boga i ludzi. Przebieg tygodnia specjalnie nie zaskakuje. Pierwsza reakcja rynku na zawirowania polityczne w Grecji i we Francji była bardzo przyzwoita, jednak kolejne spadki w USA zrobiły swoje i w zasadzie WIG20 na większości sesji tylko walczył o przetrwanie w okolicach krótkoterminowego wsparcia w rejonie 2160-2170 pkt. Zresztą trudno nawet mówić o walce, ponieważ presja podażowa była bardzo umiarkowana. Po prostu od wielu miesięcy nasz parkiet cierpi na postępującą erozję strony popytowej. Brakuje takiego ofensywnego popytu w momentach globalnego ocieplenia, a tym bardziej brakuje go w klimacie rosnącej nerwowości na rynkach. W takiej sytuacji popyt ogranicza się do biernego inkasowania ciosów i wycofywania się na coraz niższe poziomy cenowe. W takiej formie niestety nasz rynek przypomina zrezygnowanego skazańca czekającego na wykonanie wyroku. Na razie ważna ze średnioterminowego punktu widzenia strefa wsparcia w zakresie 2210-2090 pkt działa i tendencja spadkowa nie może nabrać dynamiki, jednak jeżeli w najbliższym czasie nie doczekamy się jakiegoś typu globalnej interwencji (nieistotne czy przyjdzie ze strony banków centralnych czy też będą to uzgodnienia polityczne), to większa niż do tej pory aktywność sprzedażowa inwestorów zagranicznych doprowadzi w końcu do dynamicznych spadków. Wymowa powyższego komentarza z pewnością nie jest optymistyczna, jednak odrzucając emocje, subiektywne wrażenia i cały ten bagaż mentalny trzeba chłodno skonstatować, iż wykres WIG20 wszedł w strefę dwumiesięcznej konsolidacji grudzień 2011/styczeń 2012, która stanowiła bazę dla średnioterminowego odbicia do poziomu 2400 pkt, a teraz powinna stanowić dosyć silny poziom wsparcia. Minimalne obroty, którymi cechują się ostatnie, bardzo nerwowe sesje spadkowe nie wydają się wystarczające do rozbicia tego wsparcia. Reasumując, dopiero wyraźne zwiększenie wartości obrotów na ewidentnie negatywnej sesji będzie zapowiedzią zwiększenia dynamiki spadków. W perspektywie kilku najbliższych sesji mimo wszystko obstawiałbym ruch w górę, a dalsze prognozowanie nie ma większego sensu ze względu na dynamicznie zmieniające się otoczenie rynku (Grecja, wybory w Północnej Nadrenii-Westfalii, problemy Hiszpanii).

 


2012-05-04 19:46
 Oceń wpis
   

Technicznie FW20 na S. Trwałe pokonanie 2255 odwraca na L.

Przed dzisiejszą sesją w Warszawie klimat na rynku globalnym nie sprzyjał wzrostom. Z jednej strony przecena w USA, z drugiej weekendowe wydarzenia polityczne czyli II tura wyborów we Francji i wybory parlamentarne w Grecji z pewnością nie zachęcały do kupowania akcji. W tej sytuacji przetrwanie sesji bez obrotów i bez istotnego obniżenia wartości indeksów wydawały się wszystkim na co mogli liczyć optymiści. Początek sesji przebiegał zgodnie z powyższym scenariuszem, a lepsze dane o PMI sektora usług w Chinach nie podziałały stymulująco na kupujących zarówno na GPW jak i innych parkietach europejskich. Obroty były większe niż na poprzednich sesjach, a na ich tle zwracała uwagę ewidentna presja podażowa na rynku notowań PKN Orlen. W godzinach południowych WIG20 tak jak inne indeksy europejskie zaczął poprawiać swoje notowania po zaskakująco lepszych danych o sprzedaży w strefie euro. Po słabszych danych o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym z USA pierwsza reakcja na naszym parkiecie była wyraźnie mniej nerwowa niż na dojrzałych giełdach, niestety później skala spadków w Europie była już trudna do zignorowania i WIG20 ruszył w stronę dziennych minimów. Pomimo pogłębiania strat przez indeksy amerykańskie do paniki nie doszło i sesja zakończyła się spadkiem o 0.71%, niestety tym razem towarzyszył temu wzrost wartości obrotów (746 mln zł), co nie jest zbyt dobrym prognostykiem na początek przyszłego tygodnia. Szerokość rynku potwierdziła zachowanie głównego indeksu, ponieważ spółki tracące na wartości wyraźnie przeważały nad rosnącymi (193/116).

O dzisiejszej sesji trudno napisać coś więcej niż to, że się odbyła. Tak jak w poprzednich dniach widać było sporą wstrzemięźliwość strony popytowej jeżeli chodzi o kupowanie po wyższych cenach, lecz także po raz kolejny strona podażowa hamowała swoją aktywność przy zbliżaniu się indeksu WIG20 do poziomu 2200 pkt. Sesja nie wniosła wiele do obrazu rynku – ostatnie spadki można cały czas traktować jako korektę odbicia z 2170 pkt z szansami na próbę jego kontynuacji. Bilans mijającego tygodnia jest dla GPW przygnębiający, ponieważ wszystkie sesje okazały się sesjami spadkowymi. W tej sytuacji być może należy się cieszyć, iż odbyły się tylko trzy sesje, a kontekście widocznego od miesięcy braku zainteresowania naszą giełdą coraz bardziej groteskowo wygląda przedłużenie trwania sesji giełdowych przeforsowane przez GPW ponad rok temu. Założenie bezpośredniego związku czasu trwania handlu z wartością obrotów od początku wydawało się, delikatnie mówiąc, intelektualnie ryzykowne i szara rzeczywistość warszawskiego parkietu od miesięcy to potwierdza. Wydaje się, iż coraz większa grupa inwestorów czeka na wykrystalizowanie się trwalszej tendencji na naszej giełdzie, a wśród tych aktywnych uczestników rynku większość chyba jednak z obawą oczekuje początku przyszłego tygodnia ze względu na wydarzenia polityczne. Tym niemniej sądzę, że porażka prezydenta Sarkozego jest już od pewnego czasu wysoce prawdopodobna i dlatego przynajmniej częściowo zdyskontowana przez rynki, a większym elementem ryzyka jest zachowanie nieobliczalnych polityków greckich. Doraźnie giełdom nie sprzyjają także w zdecydowanej większości słabsze odczyty wskaźników makro, ale paradoksalnie ta słabość może się zamienić w atut zwiększając prawdopodobieństwo uruchomienia kolejnych programów stymulujących – QE 3 cały czas jest trzymany w zanadrzu przez FED, a w retoryce przedwyborczej François Hollande zwraca uwagę oczekiwanie od EBC wspierania wzrostu gospodarczego. Innymi słowy mówiąc presja na uruchomienie maszyn drukarskich może wzrosnąć, co średnioterminowo może sprzyjać rynkom.

 


2012-04-27 19:36
 Oceń wpis
   

Technicznie FW20 nadal na S. Trwałe pokonanie poziomu 2260 skutkować będzie obraniem kierunku L.

Trzy wzrostowe sesje z rzędu na GPW to coraz większa rzadkość dlatego z niepokojem można było oczekiwać dzisiejszej sesji. Dodatkowym czynnikiem, który determinował początek handlu na europejskich parkietach było obniżenie ratingu Hiszpanii przez agencję Standard & Poor’s. Na otwarciu niespodzianki nie było – WIG20 stracił niemal 0.50%, jednak odbyło się to w spokojny sposób, bez widocznej agresji strony podażowej. W tej fazie rynku WIG20 zachowywał się relatywnie lepiej niż większość parkietów europejskich, a na rynku walutowym panował względny spokój. Kolejne godziny sesji potwierdziły brak chęci do spadku, ponieważ główny indeks bez problemu wyszedł na półprocentowy plus i spokojnie czekał na dane o amerykańskim PKB. Dane okazały się negatywnym zaskoczeniem, co tylko na krótko odebrało kupującym ochotę do forsowania tempa, jednak później aż do końca sesji WIG20 stopniowo zyskiwał na wartości aby zakończyć dzień przekonywującym wzrostem rzędu 1.57%. Obroty były przeciętne (668 mln zł) osłabiając pozytywną wymowę dzisiejszego handlu. Szerokość rynku dowodzi, iż optymizm odradza się bardzo opornie, ponieważ nadal spółki, których kursy wzrosły tylko nieznacznie przeważały nad spadkowymi (183/153).

Dzisiejszy wzrost jest czwartym z rzędu co jest wydarzeniem nie widzianym na GPW od kilku miesięcy. Pomimo w większości słabych obrotów tydzień na GPW uznałbym za ciekawy. Wykres WIG20 wszedł w newralgiczną strefę 2200-2100 gdzie w moim zdaniem powinny zadecydować się losy rynku w perspektywie przynajmniej kilku następnych tygodni. Dla aktywnych inwestorów poniedziałkowa sesja z pewnością była bardzo negatywnym sygnałem technicznym mogącym skłaniać do opuszczenia rynku, tym niemniej w trochę spokojniejszej strategii dopiero wyraźne przełamanie poziomu 2100 pkt uznałbym za silny sygnał znacznie zwiększający prawdopodobieństwo wejścia w dłuższe spadki. Kolejne sesje przyniosły odbicie kursów i powrót WIG20 powyżej 2200 pkt, nie potwierdzając wybicia, a dodatkowym czynnikiem wspierającym optymistów były zwiększone wartości obrotów na sesjach wzrostów w porównaniu z sesją spadkową. Mam wrażenie, że kolejne dwa tygodnie będą decydujące dla średnioterminowych losów rynków. Korekta trwa już ponad 2 miesiące i niedźwiedzie mają coraz mniej czasu na rozpędzenie spadków. Czym dłużej nie będzie się im to udawało, tym bardziej będzie rosła presja na odbicie. Mimo, iż na razie jestem średnioterminowo nadal optymistycznie nastawiony to wydaje się, że powrót nerwowego klimatu na kolejnych sesjach jest jeszcze dosyć prawdopodobny. Powodów może być sporo, np. przegrana prezydenta Sarkozego w II turze wyborów we Francji. Przyszły tydzień na GPW, delikatnie mówiąc, pewnie nie będzie tygodniem intensywnego handlu, natomiast nie wykluczyłbym zwiększonej zmienności, a także wobec zmniejszonej aktywności - pewnej przypadkowości.

 


2012-04-13 22:20
 Oceń wpis
   

Technicznie FW20 w dalszym ciągu na S. Ponowne wyjście ponad 2280 odwraca pozycję na L.

Ostatnie dni przyniosły trochę ożywienia na GPW. W efekcie tego dzisiaj otworzyła się szansa na trzecią białą świeczkę z rzędu, co nie zdarzyło się na wykresie od końca stycznia. Niestety gorsze dane o PKB w Chinach schłodziły od rana atmosferę na globalnym rynku i w tej sytuacji sesję trzeba było potraktować jako test trwałości delikatnego optymizmu, który zawitał na nasz parkiet. Pierwsze godziny przebiegły bez niespodzianek – zgodna czerwień na europejskich parkietach i osłabienie złotówki nie sprzyjały kupowaniu akcji i WIG20 delikatnie korygował ostatnie zwyżki. Tak stan rzeczy trwał do godziny 11, a później rozpoczęło się spokojne podnoszenie indeksu. Nastroje globalne także zaczęły się poprawiać, a bykom sprzyjały informacje o lepszych wynikach JP Morgan, Wells Fargo i nieoficjalna wiadomość o obniżeniu stopy rezerw obowiązkowych dla wybranych kategorii podmiotów w Chinach. W końcowych godzinach sesji górę wzięły jednak obawy inwestorów amerykańskich o wzrost w Chinach i WIG20 osunął się na dzienne minima. Sesja zakończyła się spadkiem o 1.26%. Na całe szczęście obroty były bardzo małe (545 mln zł), osłabiając negatywną wymowę dzisiejszego handlu. Szerokość rynku potwierdziła pesymizm, ponieważ przeważały spółki, których kursy spadły (202/135).

Trzy białe świece z rzędu okazały się wyzwaniem ponad aktualną kondycję warszawskiej giełdy, tym niemniej dzisiejsza sesji nie jest taka zła na jaką wygląda. Warto zwrócić uwagę na nastrój na rynku globalnym i skalę przeceny na dojrzałych rynkach europejskich oraz bardzo małą wartość obrotu, które w mojej opinii potwierdzają pewne relatywne wzmocnienie GPW, trwające od środy. Kończący się skrócony tydzień na GPW okazał się dosyć ciekawy. Wykres WIG20 niemal dotarł do poziomu 2200 pkt gdzie nastąpiła wreszcie mobilizacja strony popytowej. Trudno na razie przesądzać o trwałości i sile odreagowania, jednak mam wrażenie, że korekta trwająca od 7 lutego dobiega końca. Nie wykluczyłbym jeszcze pewnej szamotaniny w zakresie 2210-2290 pkt ale ewentualne gorsze sesje uważam za okazję do budowania pozycji przed trwalszą poprawą nastrojów. Jeżeli mam rację to nadchodzące tygodnie powinny przynieść kolejną próbę zmierzenia się z poziomem 2400 pkt i gdyby tak się stało, to uważam, że tym razem z powodzeniem.

 


2012-04-12 16:27
 Oceń wpis
   

Inwestorzy ponownie stają przed podobnymi dylematami, jak kilka miesięcy temu, gdy rozgrywała się batalia o uratowanie Grecji przed bankructwem. Teraz chodzi o obawy związane głównie z Hiszpania, ale problem do rozstrzygnięcia jest podobny - czy odnawiający się brak zaufania do państw peryferyjnych strefy euro może zagrozić globalnemu ożywieniu gospodarczemu, jakie od kilku miesięcy obserwujemy. II połowa minionego roku pokazała, że reakcje inwestorów w takich warunkach mogą być bardzo gwałtowne, ale też i mocno przesadzone. Wydaje się więc, że tym razem inwestorzy będą się wykazywać bardziej racjonalnym podejściem do sprawy. Znów dużą uwagę inwestorzy zwracają na przebieg aukcji obligacji w państwach peryferyjnych Eurolandu. Dziś papiery skarbowe sprzedawały Włochy. Sprzedały mniej niż oczekiwano i z wyższą rentownością niż na poprzedniej aukcji. Wywołało to chwilowe przesilenie na rynkach akcji, ale paniki nie było. Spokojnie zachowuje się też euro. To może potwierdzać spokojniejsze przyjmowanie wiadomości związanych z kryzysem zadłużenia przez inwestorów na rynkach finansowych.

Warszawski parkiet w takich niepewnych warunkach reaguje spokojniejszymi zachowaniami niż wiele innych europejskich giełd, a nade wszystko widać znaczący spadek aktywności inwestorów. To sygnał, że duża część obecnych u nas graczy przyjęła postawę wyczekującą i nie chce podejmować bardziej zdecydowanych działań póki nie wyjaśnią się średnioterminowe perspektywy rynku. Zejście WIG poniżej 40 tys. pkt przeważałoby szalę zwycięstwa na stronę zwolenników dalszych zniżek.

 


2012-04-05 19:37
 Oceń wpis
   

Technicznie FW20 w tym tygodniu sprawdzał naszą czujność. Na początku tygodnia odwróciło na L, ale już następnego dnia ponownie wróciliśmy na S. Kolejne odwrócenie może mieć miejsce przy poziomie 2290.

Wczorajsza sesja za oceanem nie należała do najlepszych, ale i tak wyglądała zdecydowanie lepiej niż w Europie. To dawało nadzieję na niezłe dzisiejsze otwarcie i tak rzeczywiście się stało. Indeks naszych największych spółek rozpoczął dzień wzrostem o ponad 10 punktów. Również najważniejsze giełdy na naszym kontynencie próbowały nieco ograniczyć wczorajsze mocne spadki. Niestety dobra passa trwała tylko przez pierwszą godzinę notowań. Od tego momentu do głosu doszły niedźwiedzie, które doprowadziły do sporej przeceny na rynkach europejskich. To spowodowało również spadki na naszym parkiecie. Około południa indeks naszych blue chipów zanotował wartość 2241 punktów. Odreagowanie, które później nastąpiło, pozwoliło odrobić część wcześniejszych spadków i powrócić w okolice wczorajszego zamknięcia. Lekko poniżej tych poziomów doczekaliśmy rozpoczęcia sesji za oceanem. Pierwsze minuty notowań nie wyglądały tam najlepiej, ale udało się szybko opanować strach i indeksy odrabiały straty. To pozwoliło na to, by indeks WIG20 wyszedł na niewielkie plusy. I tak udało nam się dotrwać do końca ostatniej w tym tygodniu sesji.

Dzisiejsze zachowanie naszego rynku nie było najlepsze, ale mogło być zdecydowanie gorzej. Indeks WIG20 wrócił do dołków z początku marca, ale na szczęście udało się je tym razem obronić. Jutro poznamy dane z amerykańskiego rynku pracy. Reakcja na nie będzie możliwa dopiero we wtorek. Będziemy wiedzieli wtedy, jak na te dane zareagują czynne w poniedziałek giełdy za oceanem. Tak naprawdę ważniejsze od jakości tych danych będzie ich interpretacja przez inwestorów. Nawet dobre odczyty nie gwarantują pozytywnej reakcji. To by oznaczało oddalenie się możliwości wprowadzenia kolejnej rundy ilościowego luzowania, oczekiwanej przez inwestorów. Gorsze dane zaś mogą dawać nadzieję na szybsze wprowadzenie QE3. Zachowanie amerykańskich giełd będzie miało duże przełożenie na poświąteczne sesje na naszym parkiecie. Jeśli korekta za oceanem będzie kontynuowana, to spodziewałbym się spadków w okolice co najmniej 2200 punktów na indeksie naszych największych spółek. Jeśli nie będzie dalszych spadków na amerykańskich indeksach to jest możliwość szybkiego powrotu powyżej 2300 punktów. Trudno jednak być zbytnim optymistą. W Europie znów przypomniano sobie o problemach z zadłużeniem i słabym wzrostem gospodarczym. Te czynniki niestety jeszcze nie raz dadzą znać o sobie.

Na zakończenie, ku przemyśleniom, wykres tygodniowy FW20 z prawie uformowanym gigantycznym trójkątem…

Życzę wszystkim moim Czytelnikom dni spokojnych, dających wytchnienie, spędzonych w gronie bliskich.

 


2012-03-30 19:49
 Oceń wpis
   

Technika FW20 w tym tygodniu najpierw odwróciła na długą, potem z powrotem na krótką i tak na razie zostaliśmy. Jednak malejący zakres wahań kursu wskazują na zbliżające się rozstrzygnięcia. Poziom do odwrócenia na długą to 2310, potwierdzeniem będzie wyjście ponad 2340.

Na więcej skutecznych sygnałów zapraszam na: www.debarex.pl

Wczorajszy strach na parkietach całej Europy okazał się na wyrost, ponieważ indeksy amerykańskie odrobiły niemal całe straty. Mimo, iż nie zmienia to ogólnej oceny kondycji GPW jasne było, że od rana nasz parkiet będzie korygował czwartkowe straty. Prowzrostową atmosferę podgrzewały także ostatni dzień kwartału (wyceny) oraz szczyt MF Eurolandu. WIG20 po otwarciu zwyżkował i powoli zbliżał się do psychologicznej bariery 2300 pkt. Bliskość tego poziomu zadziałała i przed godziną 10 wykres wyraźnie się cofnął wycofując się na z góry upatrzone pozycje, co oznaczało wzrost o około 0.50%. W tym momencie jasne stało się, iż do serii danych z USA raczej niewiele pozytywnego się zdarzy. Pierwsze dane o 14.30 nie wywołały istotnej reakcji rynku, a odczyty Chicago PMI i Michigan Index zniosły się wzajemnie jeżeli chodzi o wpływ na handel. Ostatecznie sesja zakończyła się wzrostem o 0.67% dzięki podciągnięciu kursów na fixingu, przy niezłych obrotach rzędu niemal 1 mld zł. Szerokość rynku świadczy o przewadze optymistów, ponieważ ilość spółek których kursy wzrosły była istotnie większa od spółek zniżkujących (208/130).

Wzrostowa sesja zakończyła tydzień, jednak nawet po dzisiejszym handlu pozostaje wrażenie niedosytu. Jednak jestem trochę negatywnie zaskoczony końcówką. Po obiecującym początku tygodnia nastąpił szybki odwrót i dzisiaj byki walczyły już tylko o to aby bilans całego tygodnia nie był negatywny, co się udało. Z technicznego punktu widzenia niewiele się zmieniło,  kolejna próba ruchu powyżej 2300 pkt została bardzo energicznie skontrowana. Wykres pozostaje w miesięcznym trendzie bocznym ograniczonym od góry przez 2350 pkt, a od dołu przez 2250 pkt. Wyraźne wybicie powyżej lub poniżej tych poziomów powinno skutkować zwiększoną aktywnością rynku i trochę silniejszym ruchem. Osobiście mam mieszane nastroje, należy liczyć się z kontynuacją korekty w kwietniu, tym bardziej, że najlepszy od 14 lat I kwartał na rynku amerykańskim nie został na razie skorygowany, a część instytucji finansowych nie będzie już zmotywowana chęcią obronienia swoich dokonań kwartalnych. Jednak biorąc pod uwagę pozytywny bilans kwartału, który wskazuje na obecność średnioterminowego trendu rosnącego na naszym parkiecie, warto trzymać się optymistycznej interpretacji wydarzeń i liczyć na pokonanie w niedalekiej przyszłości sierpniowego szczytu. Nie nam to oceniać, a czekać, to popłaca.

 


2012-03-30 13:57
 Oceń wpis
   

Jest szansa, że warszawski parkiet zakończy marzec bez większych zmian, choć miesiąc był dla inwestorów giełdowych bardzo nerwowy. Rynek zdołał wykonać trzy większe wolty, a jest w trakcie kolejnej. Marzec zaczął się od przewagi sprzedających, którzy sprowadzili WIG w okolice 40,5 tys. pkt. Była to kontynuacja lutowego osłabienia koniunktury, związanego z odbiciem od oporu, jaki dla naszego rynku stanowi szczyt z sierpnia 2011 r. Potem do głosu doszli kupujący, którzy doprowadzili notowania znów do sierpniowej górki. I znów nie udało się jej pokonać. Kolejne cofnięcie było już nieco płytsze, ale i ruch w górę po nim mniejszy. Ostatnie dni przyniosły dalszą huśtawkę nastrojów.

Przedłużający się trend boczny, jaki zdominował 2 ostatnie miesiące na naszym parkiecie skłania do polaryzowania opinii inwestorów. Jedni będą wskazywać na siłę rynku, bo podaż nie jest w stanie zepchnąć notowań wyraźnie poniżej oporu, drudzy w przedłużającej się walce z sierpniową górką będą widzieli objaw słabości. Biorąc pod uwagę pozytywny bilans kwartału, który wskazuje na obecność średnioterminowego trendu rosnącego na naszym parkiecie, warto trzymać się optymistycznej interpretacji wydarzeń i liczyć na pokonanie w niedalekiej przyszłości sierpniowego szczytu.

Giełda wyraźnie poprawia dziś bilans I kwartału, który głównie za sprawą stycznia ma szanse zamknąć się na ok. 10-proc. plusie. Hitem inwestycyjnym były w tym czasie firmy chemiczne. WIG-Chemia zyskuje od końca 2011 r. blisko 30%. Na drugim biegunie znalazły się spółki energetyczne. WIG-Energia poszedł w dół o blisko 5%.

 


2012-03-28 12:58
 Oceń wpis
   

Przed środową sesją na warszawskim parkiecie inwestorzy zadają sobie dwa pytania. Czy dojdzie wreszcie do udanego ataku przez WIG na sierpniowy szczyt, a jeśli nie to czy rynek zdoła się utrzymać tuż pod nim, co stwarzałoby nadzieję na rychły sukces w walce z oporem. I czy nasza giełda zdoła na dłużej utrzymać się w lepszej kondycji niż rynki w Niemczech, czy Ameryce. Wtorek takie nadzieje rozbudził. O ile w Europie po południu doszło do realizacji zysków, która zabrała wcześniejszy wzrost, to nasz parkiet oddał od dziennego maksimum niewiele. Byłoby jeszcze lepiej gdyby nie słaba postawa PGE, któremu zaszkodziło przypomnienie o umieszczeniu sprzedaży akcji tej firmy w tegorocznych planach prywatyzacyjnych.

Uwagę zwracała siła naszej giełdy nie tylko na tle dojrzałych rynków europejskich, ale też wielu giełd zaliczanych do emerging markets (Rosja, Węgry, czy Turcja). Ciekawe było też to, że popyt skoncentrował się na kilku dużych firmach, co sugerowało wzrost zainteresowania naszym parkietem ze strony zagranicznych inwestorów. Jeśli rzeczywiście oni stali za zakupami (czego prawdopodobieństwo zwiększa siła złotego w ostatnich dniach), to siła GPW może przybrać trwalszy charakter.

Z każdym dniem tego tygodnia znaczenia będą nabierać oczekiwania na udaną końcówkę nie tylko miesiąca, ale i kwartału. To będzie sprzyjać podtrzymaniu dobrych nastrojów rynkowych. Pokonanie przez WIG sierpniowego szczytu stawałoby się dobrym prognostykiem na kolejny kwartał, dając podstawy do mówienia o zmianie średnioterminowego trendu z bocznego na rosnący.

 


2012-03-27 15:38
 Oceń wpis
   

Coraz większy "zgryz" mogą mieć inwestorzy na rynkach finansowych obserwując bardzo dużą odporność amerykańskiego parkietu na słabsze od spodziewanych doniesienia gospodarcze, jakich w ostatnim czasie było sporo.

Wczoraj w zwyżce notowań nie przeszkodziły ani nieco słabsze od prognozowanych dane o aktywności przemysłu w regionie Dallas, ani mniejsza od zapowiadanej liczba podpisanych umów kupna domów, ani też wskaźnik aktywności przemysłu opracowywany przez regionalny oddział Fed z Chicago. Inwestorzy skupili się na sygnałach ze strony Bena Bernanke o gotowości do dalszego ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Co prawda nie była to pierwsza w ostatnim czasie taka deklaracja, ale w atmosferze optymistycznego nastawienia inwestorów wystarczyła, by podbić notowania do nowych tegorocznych maksimów. Pozytywnie interpretowano również doniesienia z Niemiec, gdzie nieco lepiej od prognoz wypadł marcowy indeks Ifo, obrazujący oceny koniunktury przez tamtejszych przedsiębiorców. W cień odszedł strach przed nasileniem się problemów Hiszpanii, który w poprzednich dniach był obecny wśród inwestorów.

Dziś wszelki strach ustępuje i inwestorzy windują notowania ryzykownych aktywów. Znów zyskują akcje, surowce oraz waluty i obligacje z rynków wschodzących. Nasz WIG odrabia praktycznie wszystkie straty z poprzednich dni i znów podchodzi do silnego oporu, jakim jest szczyt z końca sierpnia minionego roku. Coraz bardziej realne staje się jego pokonanie, co ostatecznie pozwoliłoby mówić o zmianie średniookresowej tendencji na zwyżkową.



2012-03-23 19:01
 Oceń wpis
   

Czysto technicznie: w minionym tygodniu na FW20 pokonaliśmy od góry poziom 2330, co skutkowało odwróceniem pozycji na S. W najbliższych dniach poziomem odwrócenia na L będzie poziom 2315.

Wczorajszą sesję można uznać za przekłucie optymistycznego balonika, naiwnie nadmuchiwanego przez część obserwatorów i uczestników rynku. W tej sytuacji dzisiejszego dnia oczekiwano raczej z dużą obawą, a ewentualne dalsze spadki chyba nie byłyby uznane przez inwestorów za okazję do atrakcyjnych zakupów. Jak to często bywa po pierwszych symptomach paniki, rynek otworzył się na plusie, jednak atmosfera była podszyta strachem, który zmaterializował się już po godzinie handlu. Spadki nie były duże ale adekwatne do tego co działo się na innych parkietach europejskich. Co ciekawe - złotówka wzmacniała się, co nasuwało podejrzenia, iż zejście indeksu jest tylko płukaniem po wczorajszym praniu, używając terminologii Joe Di Napoli. W kolejnych godzinach sesji niedźwiedzie nie poszły za ciosem i WIG20 leniwie oscylował wokół zera. W miarę zbliżania się końca dnia wykres wędrował w górę, aby zakończyć tydzień na poziomie 2284.34 pkt, a więc dziennym wzrostem o 0.99%. Obroty były całkiem przyzwoite, ponieważ osiągnęły wartość 877 mld zł, co wobec wzrostowej sesji bardzo cieszy. Szerokość rynku także była zadawalająca, ponieważ przeważały spółki rosnące (210/144).

Dzisiejsza wzrostowa sesja nie powala siłą, jednak po wczorajszych emocjach i zmianie sentymentu części komentatorów jest dosyć typowa. Tym niemniej trzeba stwierdzić, iż ostatnie sesje bezlitośnie zweryfikowały tzw. hossę na rynku małych i średnich spółek lansowaną przez niektórych analityków i dziennikarzy. Wystarczył lekki podmuch gorszego nastroju zza oceanu aby duża część inwestorów pozbywała się akcji jak gorących ziemniaków, które parzą ręce. Wolę sobie nie wyobrażać co będzie się działo gdy indeksy amerykańskie rzeczywiście mocniej się skorygują. Niestety, za w większości spekulacyjnymi wzrostami z mijającego kwartału stoją raczej tzw. słabe ręce i do tego grona zaliczyłbym także niektóre krajowe instytucje finansowe, bowiem reakcje zarządzających bywają równie histeryczne jak tzw. tłumu. W zdrowe podstawy do długoterminowego wzrostu nie pozwalały uwierzyć przede wszystkim małe obroty, z którymi mieliśmy do czynienia na większości sesji. Inaczej mówiąc na rynku nie odbyła się jeszcze akumulacja, która cechuje się przejściem akcji ze słabych do silnych rąk ale nie wykluczyłbym, iż ten proces już się rozpoczął. O WIG20 nie ma nawet sensu wspominać, ponieważ musiałbym powtarzać rzeczy, o których wielokrotnie pisałem nie tylko ja. Przedziwna polityka Skarbu Państwa, który zamiast plasować swoje pakiety na rynku miesiącami o tym mówi, nie zachęca poważnych inwestorów do zbierania akcji największych spółek z rynku, bo po co jeżeli prędzej czy później można będzie kupić taniej i wygodniej od Skarbu Państwa. Nawiasem mówiąc przynosi ona straty nie tylko inwestorom, którzy już posiadają akcje, lecz także podatnikom – wystarczy np. sprawdzić ile kosztowały akcje PKO BP wiosną 2011 kiedy światło dzienne ujrzała dziwna koncepcja kolejnej oferty publicznej. Szybka sprzedaż 20% PKO BP w trybie przyśpieszonej księgi popytu przyniosłaby Skarbowi z grubsza 1.5 mld zł więcej niż w dzisiejszych realiach.

Próbując powróżyć nieco z fusów zaryzykowałbym tezę, iż korekta na GPW nadal jest daleka od zakończenia. Objawy pierwszej paniki w końcówce mijającego tygodnia mogą zapowiadać próbę odbicia w przyszłym tygodniu, wspieraną przez zbliżającą się wycenę I kwartału, a więc przy założeniu względnego spokoju w globalnym otoczeniu rynku krajowe instytucje finansowe z pewnością będą zainteresowane dyskretnym retuszem wizerunku GPW. Gdyby ten, i tak bardzo optymistyczny, scenariusz się sprawdził, później oczekuję powrotu spadków, a docelowo zejście poniżej 2200 pkt nie byłoby dla mnie wielką niespodzianką. Na zakończenie lekki optymistyczny akcent, bo wbrew pozorom wcale nie zaliczyłbym się do giełdowych niedźwiedzi – do koncepcji Eurogeddonu jestem nastawiony bardzo sceptycznie i sądzę, że jeszcze w tym roku zobaczymy WIG20 wyraźnie powyżej 2400 pkt.



2012-03-22 15:42
 Oceń wpis
   

Wyraźnie rozczarowały wstępne odczyty dotyczące marcowej koniunktury w strefie euro. Łączny wskaźnik PMI dla przemysłu oraz usług poszedł w dół do 48,7 pkt z 49,3 pkt w lutym. Dużo słabiej wypadł przemysł, w którym regres o 1,3 pkt sprowadził wskaźnik do 47,7 pkt, niż w usługi, w przypadku których osłabienie było minimalne (z 48,8 pkt do 48,7 pkt). Równocześnie dużo bardziej niż kraje peryferyjne rozczarowały największe gospodarki, czyli francuska i niemiecka. W przemyśle jednej i drugiej pojawiły się znów tendencje recesyjne. Rozczarowanie spotęgowane jest doniesieniami z Chin, w których przemysł dalej hamował w marcu. Wskaźnik PMI dla tej części gospodarki obniżył się z 49,6 pkt do 48,1 pkt, osiągając najniższy poziom od listopada 2011 r.

Opublikowane dziś dane stanowią zimny prysznic dla inwestorów na rynkach finansowych, prowadząc do wyprzedaży akcji, towarów i euro, a także obligacji krajów peryferyjnych strefy euro i papierów skarbowych na emerging markets. Z punktu widzenia koniunktury w dłuższym terminie może to być bardzo ważny dzień. Jeśli w drugiej części dnia inwestorzy nie pohamują emocji i rynki nie odrobią sporej części przedpołudniowych strat, to skutkować to będzie wyraźnym pogorszeniem perspektyw wszystkich tych rynków. Okazałoby się wtedy, że inwestorzy przeszarżowali w optymistycznym postrzeganiu perspektyw gospodarczych i pojawiające się rozczarowanie może przez kolejne dni determinować ich zachowania.

Dotyczy to również polskiego parkietu, jak również naszej waluty i obligacji. Zwłaszcza w przypadku tych ostatnich doszło w ostatnich dniach do wyraźnej wyprzedaży, która zanegowała w przypadku 10-latek wcześniejszy pozytywny sygnał, jakim był spadek rentowności poniżej 5,5%. Dziś sięga 5,54%.

 


2012-03-20 12:27
 Oceń wpis
   

Warszawski parkiet coraz bardziej może irytować słabością na tle wielu innych rynków akcji na świecie, zwłaszcza takich, jak amerykański, niemiecki, czy turecki. O ile te wszystkie parkiety wyszły już ponad lutowe górki, to warszawski rynek wciąż tkwi poniżej niej. Po tym, jak w lutym byliśmy w grupie najsłabszych giełd na świecie, w marcu sytuacja niewiele się w tym względzie poprawia. Przyczyn takiego stanu rzeczy można doszukiwać się zarówno w perspektywach ożywienia naszej gospodarki, jak podaży akcji ze strony Skarbu Państwa (dotychczasowej i zapowiadanej), jak również w dość wygórowanych na tle świata wycenach naszych banków, które nie stanowią w tych warunkach atrakcyjnych celów inwestycyjnych. Potwierdzeniem słabszych perspektyw ożywienia naszej gospodarki były wczorajsze dane o produkcji przemysłowej, które wyraźnie rozczarowały. Wzrost wyniósł jedynie 4,6% w skali roku, a po wyeliminowaniu czynników sezonowych 6%. Miesiąc wcześniej było to odpowiednio 9% i 9,1%. To kolejne po zatrudnieniu i płacach słabsze wiadomości o stanie naszej gospodarki w lutym.

Zaniepokojenie w Europie wywołała lutowa inflacja w Wielkiej Brytanii. Spadła, ale mniej od oczekiwań. Ogólny wskaźnik cen konsumpcyjnych podniósł się o 3,4% w skali roku wobec 3,6% miesiąc wcześniej. Bazowy wskaźnik obniżył się do 2,4% z 2,6% w styczniu. Niekorzystnie w Azji natomiast została odebrana wczorajsza podwyżka cen paliw w Chinach, choć trzeba przyznać, że nie miało to większego znaczenia w trakcie poniedziałkowej sesji w USA.

 


2012-03-19 13:44
 Oceń wpis
   

Od ważnych informacji z naszej gospodarki rozpocznie się tydzień na krajowych rynkach finansowych. Po południu podana przez GUS zostanie produkcja przemysłowa oraz budowlano-montażowa za luty. Szacunki mówią o podobnym poziomie wzrostu, jak miesiąc wcześniej, czyli w przemyśle rzędu 9% w skali roku. Nie będzie to zapewne wynik, który zdominuje kierunek notowań polskich aktywów, ale bez wątpienia pokaże, jakie są szanse na trwalszy rozwój przemysłu w naszym kraju, który to sektor jest wciąż bardzo ważnym elementem wzrostu gospodarczego. Lutowy odczyt wskaźnika PMI, który obrazuje aktywność sektora przemysłowego przestrzegał przed stagnacją w tej części gospodarki. Oczekiwania ekonomistów mówią o 6,7-proc. wzroście produkcji w skali roku, czyli nieco niższym niż miesiąc wcześniej. Wzrost produkcji jest o tyle ważny, że wciąż trudno liczyć na znaczące przyspieszenie konsumpcji. Płace nadal realnie nie rosną, co potwierdziły lutowe dane o wynagrodzeniach, które przyniosły wzrost o 4,3% w skali roku. Zwyżka zatrudnienia zwolniła natomiast do 0,5% w ujęciu rocznym.

Rynki ryzykownych aktywów zaczynają tydzień od niewielkiej korekty notowań. W naszym przypadku oznacza to niewielkie oddalenie się WIG od oporu, jakim jest szczyt z sierpnia minionego roku. Dzieli od niego niecałe 1%. Zachowanie rynku w przedpołudniowej części notowań nie zmienia jego korzystnego obrazu w dłuższym terminie, z którego wynika, że szansa na pokonanie oporu jest bardzo duża. To ostatecznie potwierdzałoby obecność średniookresowej tendencji zwyżkowej na warszawskim parkiecie.

 


2012-03-16 21:19
 Oceń wpis
   

Czysto technicznie jesteśmy na L na FW20M12. Gdybyśmy powrócili trwale poniżej 2330, koniecznie musimy się ponownie odwrócić na S.

W nastroju radosnego podniecenia wywołanym świetnym zachowaniem globalnego rynku, lecz także z rosnącą frustracją inwestorzy na GPW oczekują na efektowną zwyżkę WIG20 i nie mogą się doczekać. Dzisiejsza sesja była kolejną szansą – w otoczeniu rynku trudno było wskazać czynniki blokujące wzrost, a jednak WIG20 po raz kolejny po otwarciu buksował w miejscu, nie zdradzając żadnej chęci do dynamicznych wzrostów. W miarę rozwoju sesji nadzieja na pozytywną zmianę gasła, ponieważ rynek czekał na ostatnią godzinę notowań i możliwe reperkusje zamykania pozycji arbitrażowych na WIG20. Po otwarciu sesji w USA indeksy amerykańskie zaczęły się lekko obsuwać, co dodatkowo zaszkodziło naszemu rynkowi i spowodowało spadek na dzienny dołek w okolicach godziny 15. Ostatnia godzina handlu to tradycyjna kanonada zleceń na spółki z WIG20, która jednak nie wywarła istotnego wpływu na wartość indeksu na zamknięciu sesji. WIG20 zniżkował o 0.27%, a więc zakończył dzień na poziomach zbliżonych do tych sprzed uruchomienia koszykowych zleceń w ostatniej godzinie handlu. Dzisiejsze obroty jak zwykle w dniu wygasania kontraktów terminowych były bardzo duże (1.61 mld zł), a szerokość rynku potwierdziła niezdecydowanie inwestorów, ponieważ niemal tyle samo spółek zwyżkowało co zniżkowało (171/180).

Trudno podsumowywać handel blue chipami w takim dniu jak dzisiaj, a więc tylko z kronikarskiego obowiązku muszę odnotować, iż liderami tego segmentu rynku były Asseco Polska (+4.80%), Bogdanka (+2.03%), Kernel (+4.18%) i PGNiG (+1.54%). Hamulcowymi indeksu okazały się JSW (-3.10%) i PKO BP (-2.38%). Z punktu widzenia fundamentalnego wiadomością dnia była akceptacja nowej taryfy gazu dla PGNiG przez URE. Reakcja kursu okazała się umiarkowana, ale wyraźny wzrost wolumenu obrotu (niemal 22 mln szt.) świadczył o sporej polaryzacji poglądów na rynku na temat przyszłego zachowania waloru. W miarę spokojna atmosfera na rynku największych spółek jak zwykle sprzyjała spekulacyjnym harcom, a tym razem w centrum zainteresowania znalazły się Resbud (+12.44%), Anti (+17.11%) i Jupiter (+20.0%).

Spadkowa sesja zakończyła pozytywny tydzień dla GPW (w ujęciu nominalnym). Czy można mówić o pozytywnym wrażeniu, które pozostaje po obserwacji ostatnich sesji? Przypuszczam, że wątpię, jak mawiał któryś z satyryków. Wielokrotnie zauważana i podkreślana w ostatnich miesiącach relatywna słabość WIG20 wobec innych parkietów pozostaje faktem i obawiam się, iż w najbliższych tygodniach to się nie zmieni. Z technicznego punktu widzenia najbliższa strefa oporu to obszar 2360-2370 pkt. Pokonanie otworzy drogę do testu ostatniego szczytu, a w pozytywnym scenariuszu celem powinno być 2430 pkt. To oczywiście założenie optymistyczne, osobiście jestem dosyć sceptycznie nastawiony wobec takiego scenariusza. Co prawda pokonanie ostatnich szczytów przez indeksy amerykańskie oraz bliskość zakończenia kwartału to czynniki, które na razie mogą powstrzymywać stronę podażową przed bardziej agresywnymi działaniami, tym niemniej uważam, iż wyraźna korekta dokonań z pierwszego kwartału jest nieunikniona, a do momentu jej rozpoczęcia nasz rynek nie popisze się wyraźnym przyśpieszeniem. Trochę inaczej wygląda sytuacja na rynku małych i średnich spółek, gdzie bliskość zakończenia kwartału jest czynnikiem wspierającym dalsze wzrosty, szczególnie tych spółek, które były w ostatnich tygodniach „grane”. Reasumując, w najbliższych tygodniach spodziewałbym się w najlepszym razie zmagań WIG20 z okolicami poprzedniego szczytu i selektywnych wzrostów na szerokim rynku. W wariancie negatywnym cezurą czasową dobrego rynku może być po prostu dzisiejszy dzień, czyli dzień wygaśnięcia serii instrumentów pochodnych.

 
 
 
 


2012-03-16 13:45
 Oceń wpis
   

Trzeci piątek ostatniego miesiąca kwartału to tradycyjny dzień 3 wiedźm, czyli moment w którym wygasają kontrakty terminowe na indeksy i akcje oraz opcje. Zazwyczaj towarzyszy temu niepewność związana z tym, co przyniesie końcowa faza notowań, kiedy ustalane są kursy rozliczeniowe dla instrumentów pochodnych, a zamknięcie dnia stanowi punkt odniesienia dla wycen produktów strukturyzowanych. To osłabia aktywność inwestorów w początkowej fazie notowań i koncentruje najczęściej obroty pod koniec dnia. Jednocześnie jednak w dłuższym horyzoncie czasu niż dzień, czy dwa, te wydarzenia nie stanowią żadnego przełomu. Także i dziś nie ma więc co uwagi koncentrować na wydarzeniach związanych w wygasaniem pochodnych.

Wczoraj poznaliśmy pierwsze doniesienia o stanie amerykańskiej gospodarki w lutym. Wskaźniki aktywności przemysłu w regionie Nowego Jorku oraz Filadelfii wypadły nieco lepiej od oczekiwań i trochę lepiej niż miesiąc wcześniej. To z jednej strony potwierdza korzystny kierunek koniunktury w tym kraju, a z drugiej sugeruje, że dynamika poprawy stopniowo wygasa. To sugeruje, że znaleźliśmy się już w dojrzałej fazie ożywienia. To z punktu widzenia inwestycji w ryzykowne aktywa jest dobrą wiadomością. Nie dziwi więc, że podaż nadal nie ma wiele do powiedzenia, zwłaszcza w przypadku akcji. Utrzymuje się natomiast nadal problem jeśli chodzi o zwyżkę cen surowców oraz euro.

Na naszej giełdzie czekamy nadal na rozstrzygnięcie dotyczące oporu, jaki dla WIG stanowi szczyt z sierpnia 2011 r. Po południu uwagę przyciągać będą zmiany zatrudnienia i płac w naszej gospodarce w lutym.

 


2012-03-15 16:34
 Oceń wpis
   

Po solidnych zwyżkach na rynkach akcji ze środy dziś nastroje są bardziej stonowane, ale nie widać też, by podaż wykazywała większą aktywność. To dobry znak na najbliższą przyszłość. Obecna na rynkach obligacji presja podażowa sugeruje jednocześnie wyraźnie, że inwestorzy coraz bardziej zwracają się ku ryzykownym inwestycjom, odchodząc od tych najbardziej bezpiecznych. Korzystne postrzeganie ryzykownych aktywów w dalszym ciągu w niewielkim stopniu dotyczy surowców, które w tym roku są zaledwie na ok. 3-proc. plusie. Ich postrzeganiu na pewno szkodzą wciąż ostrożne prognozy gospodarcze, nie pomaga im słabość euro, które w tym roku pozostaje słabe i wykazuje jedynie symboliczny wzrost w porównaniu z poziomem z końca 2011 r.

Zachowanie obu rynków odnosi się do dwóch istotnych kwestii, których losy pozostają nie do końca rozstrzygnięte. Dla towarów szczególne znaczenie mają doniesienia z Chin, które wciąż nie są dobre. JP Morgan ostrzega właśnie, że w Państwie Środka zaczęło się twarde lądowanie gospodarki. Jeśli ta diagnoza jest trafna skutkować to będzie słabnącym popytem na surowce, w tym paliwa i metale przemysłowe. Dla kondycji euro kluczowe znaczenie mają sprawy związane z kryzysem zadłużeniowym na Starym Kontynencie. Na pewno daleko jeszcze jesteśmy od odbudowania zaufania przez państwa peryferyjne, co udowadnia na przykład słaba postawa hiszpańskiej giełdy w tym roku. Jednocześnie nie brakuje głosów, że takie kraje jak Portugalia, czy Irlandia, będą potrzebować dalszego wsparcia. Mówił o tym Bini Smaghi, były członek władz EBC.

 


2012-03-14 13:41
 Oceń wpis
   

Dzisiaj na otwarciu FW20 pokonał zapowiedziany poziom 2320 co doprowadziło do powstania sygnału odwrócenia pozycji na L.

W dalszym ciągu wydarzenia na rynkach finansowych koncentrują się na doniesieniach ze Stanów Zjednoczonych. Podtrzymanie możliwości wdrożenia kolejnego programu luzowania monetarnego w USA przy jednoczesnej poprawie oceny koniunktury w amerykańskiej gospodarce przyczyniły się do przełamania przez giełdę w USA ubiegłorocznej górki. To zaś jest główną przyczyną bardzo dobrych nastrojów na europejskich parkietach w dniu dzisiejszym. Pochodną doniesień z Ameryki jest przy tym wyraźna presja, jaka pojawiła się na dojrzałych rynkach obligacji. Niemieckie papiery 10-letnie tracą dziś 0,7%, nieco więcej spadają papiery amerykańskie oraz brytyjskie. Tracą dziś również i nasze obligacje, ale ruch w dół jest mniejszy. Wytłumaczeniem jest fakt, że negatywne nastawienie do obligacji na świecie rekompensuje większa skłonność do ryzyka, co podtrzymuje popyt na aktywa na rynkach wschodzących.

Korzysta na tym warszawski parkiet, na którym WIG po zwyżce do południa o ponad 1,5% niweluje praktycznie w całości straty, jakie poniósł w 3. dekadzie lutego i pierwszych dniach marca. Tym samym wrócił do kluczowego w średnim terminie oporu, jakim jest szczyt z sierpnia minionego roku.

Jego pokonanie wydaje się dziś najbardziej prawdopodobną opcją, co w efekcie powinno skutkować ukształtowaniem trwalszej fali zwyżkowej. Mogłaby doprowadzić WIG z obecnych około 42 tys. pkt przynajmniej w okolice 43,5 tys. pkt., a niewykluczone że nawet w rejon 45 tys. pkt. Może to być jednak ruch rozciągnięty w czasie.

 


2012-03-12 15:05
 Oceń wpis
   

Inwestorzy nie są zgodni, jak traktować doniesienia o znacznie większym od przewidywanego deficycie handlowym Chin. W lutym sięgnął aż 31,5 mld USD, podczas gdy ekonomiści szacowali, że będzie to najwyżej kilkanaście miliardów USD. Na ten wynik złożył się przede wszystkim rozczarowujący eksport, co można wiązać z wciąż słabą globalną koniunkturą gospodarczą. Taka sytuacja stanowi dodatkowe zagrożenie dla chińskiego wzrostu gospodarczego. Z jednej strony to zła wiadomość, ale z drugiej - stwarza nadzieje na działania stymulujące gospodarkę Państwa Środka, które w ostatnich tygodniach są korzystnie odbierane przez inwestorów na rynkach ryzykownych aktywów.

Z danymi o bilansie handlowym jest podobnie, jak opublikowane w piątek informacje o słabszej od spodziewanej sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w Chinach. Dodatkową trudnością przy ich interpretacji jest to, że są zaburzane przez przypadające na styczeń tego roku obchody chińskiego Nowego Roku. W minionym roku miało miejsce w lutym.

Warszawski parkiet wciąż przyjmuje wyczekującą postawę, nie będąc w stanie jeszcze jasno określić krótkoterminowej perspektywy. Najlepiej to widać w notowaniach mniejszych spółek, w przypadku których w ostatnich dwóch tygodniach aktywność inwestorów wyraźnie zmniejszyła się. Średnie obroty firmami z sWIG80 w minionym tygodniu, podobnie jak 2 tygodnie temu, wynosiły 36 mln zł, o blisko połowę mniej niż w każdym z 3 pierwszych tygodni lutego.

 


2012-03-10 08:51
 Oceń wpis
   

Nadal poruszamy się w dość szerokim korekcyjnym kanale spadkowym z formującą się pro wzrostową flagą. Jednak wymowa piątkowej sesji jest jednoznacznie negatywna. Wszystko sprzyjało zwyżce i uparte, niestety skuteczne próby osłabiania indeksu WIG20 dają do myślenia. Strefa 2300-2330 pkt jest najbliższym oporem dla wykresu i sądząc po przebiegu dzisiejszej sesji próby jej sforsowania w przyszłym tygodniu nie muszą zakończyć się powodzeniem. Nieskromnie muszę zauważyć, że scenariusz nakreślony w weekendowych przemyśleniach z zeszłego tygodnia niemal idealnie się zmaterializował. WIG20 wykrzesał wreszcie z siebie trochę energii do odbicia, a poziomem, który zmobilizował kupujących, okazały się okolice 2250 pkt. Tym samym indeks odrobił większość strat z początków tygodnia i pozornie sytuacja na GPW jest bez zmian. Zaryzykuję tezę, że jednak sytuacja ewoluuje w kierunku pozytywnym dla posiadaczy akcji. Dotychczasowy charakter spadków nie robi wrażenia agresywnej dystrybucji akcji, a raczej ma typowo korekcyjne zabarwienie.

Wykres FW20 z sygnałem odwrócenia pozycji na L po trwałym przekroczeniu poziomu 2320

Osobiście stawiam na to, iż na zdecydowane odbicie jest jeszcze za wcześnie i nie zdziwiłbym się gdyby WIG20 zawędrował znowu w okolice 2250 pkt, a nawet pogłębił spadek do 2210 pkt, jednak sądzę, że byłaby to dobra okazja do akumulacji akcji. Co prawda trudno liczyć na jakieś rewelacyjnie dobre zachowanie blue chipów w większości obciążonych ryzykami wynikającymi z dużej aktywności Skarbu Państwa, jednak ostatnie wzrosty pokazały, iż wystarczy umiarkowanie pozytywna atmosfera na rynku największych spółek, aby ujawnił się spory potencjał wzrostowy segmentu tzw. misi. Piątkowy dosyć dziwny, trudny do uzasadnienia spadek po 14.30 może świadczyć o tym, iż jakiś duży inwestor jest zainteresowany pielęgnowaniem słabego nastroju na rynku, co może mieć związek z koncentracją pozycji w kontraktach na WIG20 i zbliżającym się wygaśnięciem serii instrumentów pochodnych. To oczywiście tylko hipoteza, tym niemniej jeżeli jest prawidłowa, to w przyszłym tygodniu ewentualna pasywność rynku może także być wykorzystywana do prób jego osłabiania.

Polecam  www.debarex.pl

 


2012-03-09 12:55
 Oceń wpis
   

Przed bardzo wyraźnym dylematem stają dziś inwestorzy w związku z porannymi doniesieniami z Chin. Zarówno wzrost produkcji przemysłowej, jak sprzedaży detalicznej bardzo wyraźnie wyhamował w lutym i wypadł znacznie słabiej od oczekiwań. Produkcja podniosła się o 11,4% w skali roku, a sprzedaż o 14,7%. Spodziewano się odpowiednio 12,3% i 17,6% zwyżki. Miesiąc wcześniej było to natomiast odpowiednio 12,8% i 18,1%. Tak słabych wyników nie było od 2009 r. Jednocześnie w dół poszła inflacja, która wyniosła 3,2% wobec 4,5% miesiąc wcześniej. Ekonomiści zapowiadali 3,4%. To stwarza pole do dalszego luzowania polityki pieniężnej w Chinach, co daje nadzieje na przezwyciężenie spowolnienia gospodarczego. Nadzieje na wsparcie władz monetarnych dla gospodarki zwiększa pogarszająca się sytuacja na rynku nieruchomości. Sprzedaż mieszkań w 2 pierwszych miesiącach tego roku poszła w Państwie Środka w dół o jedną czwartą w porównaniu z sytuacją sprzed roku.

Dziś dostaliśmy też porcję wiadomości o rozwoju sytuacji gospodarczej w Europie. Potwierdzają generalnie wczorajsze słowa szefa EBC tonujące oczekiwania na przyspieszenie wzrostu gospodarczego. W styczniu sprzedaż detaliczna w Hiszpanii poszła w dół o 6% w skali roku, w tym samym miesiącu produkcja przemysłowa we Włoszech obniżyła się o 4,1% w ujęciu rocznym, w Wielkiej Brytanii o 3,8%, a Francji o 0,6%.

Po południu zainteresowanie będzie budził raport z amerykańskiego rynku pracy i to, czy potwierdzi pozytywne tendencje z poprzednich miesięcy.



2012-03-06 13:55
 Oceń wpis
   

Kolejny dzień utrzymuje się presja spadkowa na rynkach akcji. Wynika ona z obaw przed tym, czy uda się utrzymać pozytywne tendencje gospodarcze w kolejnych miesiącach. Wznieciły je lutowe odczyty wskaźników wyprzedzających koniunktury, które w wielu krajach wypadły słabiej od oczekiwań i gorzej niż w styczniu. W skali globalnej mieliśmy jednak do czynienia z poprawą kondycji gospodarek. Wskaźnik PMI dla sektora usług oraz dla przemysłu na poziomie światowej gospodarki poszedł w górę z 54,5 pkt do 55,5 pkt i był najwyższy od roku. Lutowa zwyżka była 4. ruchem w górę z rzędu. Słabymi punktami lutowych danych o PMI było z jednej strony to, że wzrost koncentrował się głównie w amerykańskim sektorze usług, z drugiej niepokojąco wyglądały informacje o podniesieniu się presji inflacyjnej. Wskaźnik dotyczący zmiany cen w globalnej gospodarce podniósł się z 56,8 pkt w styczniu do 59,4 pkt w lutym.

Zgodnie z oczekiwaniami australijski bank centralny nie zmienił dziś stóp procentowych pozostawiając je na poziomie 4,25%. W oświadczeniu towarzyszącym tej decyzji napisano, że taka polityka jest odpowiednia na ten moment. Dobrze ono obrazuje obecne nastawienie banków centralnych, które przyjęły postawę wyczekującą na rozwój sytuacji. Poprawa warunków gospodarczych skłania do przerwania sekwencji obniżek stóp procentowych, ale nie musi to oznaczać jej definitywnego zakończenia.

Rozpoczynająca dziś swoje 2-dniowe posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej jest w nieco innej sytuacji, bo cyklu obniżek stóp procentowych jeszcze nie rozpoczęła. Zatrzymanie cięcia kosztów pieniądza na świecie takiej decyzji nie przyspieszy.

 


2012-03-04 12:39
 Oceń wpis
   

Moje nastawienie do rynku od zeszłego weekendu nie zmieniło się. Beznamiętne, w złym tego słowa znaczeniu sesje odbywały się w całym pasjonującym tygodniu na GPW. Mimo iż jestem bardzo sceptycznie nastawiony co do możliwości realizacji pozytywnego scenariusza już w najbliższych tygodniach, to jednak zachowanie naszego rynku jeszcze bardziej negatywnie mnie zaskoczyło. Miniony tydzień raczej sprzyjał wzrostom i w tym kontekście konsekwentne ignorowanie pozytywnych impulsów przez GPW daje do myślenia.

Przykład - piątkowa sesja na GPW zapowiadała się o tyle ciekawie, że powinna wyjaśnić zagadkowo słabe zachowanie się naszego rynku w czwartek. Przed startem notowań warunki do wzrostu wydawały się optymalne po spokojnej zwyżce w USA i dobrej sesji w Azji. Gdyby potraktować czwartkową sesję jako wypadek przy pracy, to WIG20 powinien wyraźnie zwyżkować na otwarciu. Niestety nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie, po kilku minutach handlu indeks znalazł się w strefie wartości ujemnych. Kolejne godziny sesji nie przyniosły zasadniczych zmian – WIG20 nadal nie wykazywał ochoty do wzrostu, ale tym razem było to spójne z sytuacją na rynku walutowym oraz na innych parkietach europejskich. W okolicach 15.00 wykres WIG20 wykonał niespodziewaną szarżę w górę, prawdę mówiąc bez specjalnego powodu, po czym szybko zaczął tracić, aby zakończyć dzień w okolicach dziennego minimum. Dzięki podciągnięciu kursów na fixingu wartość WIG20 na zamknięciu wyniosła 2325,26 pkt, a więc o 0.19% więcej niż w czwartek. Obroty były marne.

Z technicznego punktu widzenia wydaje się, iż rynek jest gotowy do jakiejś próby wzrostu i oczekiwałbym tego, iż w przyszłym tygodniu będziemy mieli z taką próbą do czynienia. Niewykluczone, że z niższych poziomów niż piątkowe  – w takim wariancie stawiałbym na okolice 2250 pkt. W trochę dłuższej perspektywie czasowej za bardziej prawdopodobną uważam kontynuację korekty ze względu na rosnące zagrożenie odwróceniem sentymentu na rynku złotego oraz nieuniknioną, wydaje się, korektę indeksów amerykańskich. Wracając do słabości WIG20 warto zauważyć, że w ujęciu dolarowym indeks ten od początków stycznia zyskał 25%, co stawia nasz rynek w zupełnie innym świetle. Niestety wydaje się, że wobec całkowitej dominacji inwestorów zagranicznych na rynku blue chipów należy go po prostu oceniać z ich perspektywy. Kierując się tą optyką mamy do czynienia z bardzo zyskownym średnioterminowym ruchem, który to ten właśnie czynnik całkowicie uzasadnia ewentualną realizację zysków i dłuższą przerwę w silniejszych wzrostach.

Odbiegając:

Chylę czoła ludziom i głęboko współczuję poszkodowanym i rodzinom ofiar wczorajszej katastrofy kolejowej. Sam jestem po części związany z pracą na kolei, lata temu byłem właśnie maszynistą pociągów InterCity, a maszyniści, którzy zginęli łącznie z obsługą pociągów i podróżnymi to moi koledzy po wcześniejszym fachu... znowu zawiódł czynnik ludzki...

 


2012-03-03 09:11
 Oceń wpis
   

Sentyment na rynku krajowym nadal korekcyjny z widoczną słabością co do rynków amerykańskich. Systematyka z jaką też dolar umacnia się na większości par może sugerować, że mamy do czynienia z presją przenoszenia kapitału do dolara. Uzasadnień takiego stanu rzeczy jest wiele, lecz jesteśmy przy sprawach technicznych.

Rzuca się w oczy wolumen; na sesjach wzrostowych mały, na spadkowych duży. FW20 nadal porusza się w korekcyjnym kanale spadkowym. Jego trwałe pokonanie poziomu 2345 pozwoli odwrócić pozycję na L.

 


2012-03-01 12:17
 Oceń wpis
   

Po lutym, który zarówno pod kątem doniesień gospodarczych, jak i zachowania rynków finansowych, niezbyt zaskakiwał, marzec jawi się jako dużo bardziej trudny do przewidzenia miesiąc. Wiele mamy szans dowiedzieć się już na jego początku. O stanie gospodarki wyobrażenie dają publikowane właśnie wskaźniki PMI. Wiele już wiemy po podaniu wstępnych odczytów w strefie euro oraz Chinach. Pokazały, że o utrzymanie pozytywnych tendencji nie jest tak łatwo i że najbliższe miesiące mogą bardziej przebiegać pod znakiem stagnacji gospodarczej niż ekonomicznego przyspieszenia. Jednocześnie dostajemy sygnały, że banki centralne nie są skłonne za wszelką cenę kontynuować polityki ilościowego luzowania pieniężnego. W takim tonie wypowiadał się wczoraj szef Rezerwy Federalnej, a szef EBC dawał do zrozumienia, że wczorajsze wsparcie sektora finansowego w Europie tanim kredytem, może być ostatnią tego typu operacją. To dobra wiadomość, bo oznacza, że system finansowy jest zdrowszy, ale jednocześnie mniej środków może trafić w najbliższym czasie na rynki finansowe.

Podawane dziś wskaźniki PMI potwierdzają diagnozę o możliwej stagnacji gospodarczej. Dotyczy to również Polski, gdzie po bardzo dobrym styczniowym odczycie, mamy w lutym wyraźne schłodzenie i powrót wskaźnika PMI do 50 pkt. To oznacza stagnacyjne warunki w przemyśle. Nic dziwnego, że giełdy nie reagują na to korzystnie. Splot wiadomości jest zbyt negatywny. Nie musi to jednak oznaczać, że średnioterminowe tendencje nie pozostaną wzrostowe.

 


2012-02-28 14:05
 Oceń wpis
   

W Europie trwa wyczekiwanie na zaplanowaną na jutro operację dostarczania płynności europejskim bankom. W efekcie na rynkach finansowych niewiele się dzieje. Przeprowadzenie tej operacji może dać impuls do większego ruchu, choć raczej trudno się nastawiać na to, jaki on może być. Każdy wynik operacji może zostać odczytany w dowolny sposób - mniejsza od oczekiwanej wartość operacji może zostać potraktowana jako dobry sygnał, że banki nie potrzebują zbyt dużej dawki kapitału, ale też negatywnie - przez pryzmat potencjalnie mniejszych środków, jakie mogą trafić potem na rynki finansowe. Warto zatem raczej nastawić się na odbiór sygnałów z rynku, niż na określoną ich reakcję.

Niejednoznaczne wiadomości przyniosły lutowe odczyty wskaźników nastrojów w różnych częściach gospodarki strefy euro. Generalnie nastroje poprawiały się w porównaniu ze styczniem, ale wyjątkiem był sektor usług. Po styczniowym wzroście, teraz mieliśmy znów regres. To już drugi po wstępnych odczytach wskaźników PMI sygnał słabnięcia sektora usług, czyli tak naprawdę konsumpcji. Utrzymywanie się takiej sytuacji w kolejnych miesiącach będzie oznaczać pogrążanie się europejskiej gospodarki w stagnacji.

Symptomatyczna jest też poprawa nastrojów niemieckich konsumentów. Wzrost wskaźnika Gfk nie był duży (z 5,9 pkt do 6 pkt), ale oznaczał wyrównanie ubiegłorocznego szczytu. To może sugerować, że cykl wzrostowy jest bliski wyczerpania.

W tych uwarunkowaniach warszawski parkiet nadal nie jest w stanie wykonać większego ruchu, a sprawa pogłębienia korekty styczniowych zwyżek pozostaje nierozstrzygnięta. Takie ryzyko wciąż jest obecne.

 


2012-02-27 13:27
 Oceń wpis
   

Po mało udanych ostatnich dniach na warszawskim parkiecie, nowy tydzień rozpoczyna się też w nienajlepszych nastrojach. Podłożem tym razem nie są już tylko lokalne czynniki, które zaważyły na zachowaniu naszego parkietu w poprzednim tygodniu (podaż akcji PGE ze strony Skarbu Państwa oraz zapowiedź sprzedaży pakietu walorów PKO BP przez BGK). Teraz chodzi już o mocniejsze schłodzenie koniunktury na zagranicznych giełdach. Tu oprócz naturalnej po solidnych tegorocznych zwyżkach skłonności do realizacji zysków, impulsem do działania jest ostatni wzrost cen paliw. To zwiększa obawy o kondycję konsumentów oraz zyski przedsiębiorstw. W dalszym ciągu jednak skala przeceny na rynkach jest zbyt mała, by mówić o zmianie średnioterminowych perspektyw rynków ryzykownych aktywów. Wciąż na kolejne tygodnie bardziej prawdopodobny jest scenariusz powrotu do wzrostów niż trwalszych zniżek.

Wymowny był pierwszy od wielu tygodni spadek notowań mniejszych spółek w minionym tygodniu. Indeks mWIG40 stracił przez ten okres 0,5%, co było pierwszą tygodniową zniżką od 7 tygodni, a sWIG80 poszedł w dół o 0,2%. Ostatni spadkowy tydzień zanotował 10 tygodni wcześniej. W obu przypadkach aktywność inwestorów w trakcie przeceny nie była duża, co pozwala wierzyć, że regres koniunktury ma tymczasowy charakter. Zachowanie mniejszych spółek jest bardziej miarodajne z uwagi na to, że ich notowania bardziej odzwierciedlają oceny perspektyw naszej gospodarki. Kursy blue chips są bardziej podatne na globalne spekulacje.

 


2012-02-25 13:44
 Oceń wpis
   

Na ostatniej sesji tego tygodnia warszawski parkiet walczył o zminimalizowanie strat z tego tygodnia. Pytanie o pogłębienie w dalszym ciągu płytkiej korekty styczniowych zwyżek, pozostanie otwarte. Po dwóch słabych sesjach, napędzanych doniesieniami o planach sprzedaży przez BGK walorów PKO BP i transakcji sprzedaży przez Skarb Państwa kolejnego pakietu papierów PGE, w piątek rynek odreagowywał na fali dobrych nastrojów na świecie. Te zaś są pochodną dużej odporności amerykańskiej giełdy na zniżki. To natomiast wiąże się z wciąż korzystnymi doniesieniami z gospodarki. W czwartek okazało się, że nastroje konsumentów w cotygodniowym badaniu Bloomberga były najlepsze od 4 lat.

Jednak obserwując ostatnie sesje na GPW mam nieodparte wrażenie, że jakaś „niewidzialna ręka rynku” zaczęła dbać o to by wizerunek naszego parkietu był gorszy niż faktycznie jest. Pod tym względem czwartkowy fixing na zamknięciu był już pewną przesadą i wobec nadal spokojnego zachowania indeksów amerykańskich oraz rynków azjatyckich wyraźnie wyższe piątkowe otwarcie na GPW wydawało się pewne. Tak się rzeczywiście stało ale wzrost WIG20 był niemal równy stracie, która powstała w wyniku zepchnięcia kursów na czwartkowym fixingu – czyli był to po prostu powrót do status quo.

Piątkową sesję pomimo zwyżki oceniam negatywnie, a druga z rzędu czarna świeczka z górnym cieniem nie wygląda zachęcająco. Tydzień minął pod znakiem kontynuacji korekty rozpoczętej 7 lutego. Co ciekawe - działo się to przy nadal dobrym zachowaniu rynku amerykańskiego, a spychanie WIG20 rozpoczęło się na fixingu poprzedzającym decyzję w sprawie Grecji, co większość uczestników rynku chyba dziwiło, a jednak później pomimo korzystnych, wydawałoby się, rozstrzygnięć kierunek był kontynuowany. Z technicznego punktu widzenia nie stanowi to zaskoczenia – WIG20 skorygował już niemal 38% fali od 11 stycznia, a więc na dobrą sprawę korekta może być już zakończona, jednak gdzieś z tyłu głowy miga czerwone światełko w postaci pytania, jak zareaguje nasz rynek w przypadku korekty na rynku amerykańskim, która prędzej czy później nadejdzie. Przed nadchodzącym tygodniem sytuacja jest bardzo ciekawa. Krótkoterminowe wskaźniki oraz osiągnięty już zakres korekty całkowicie uzasadniają powrót zwyżek ale zachowanie wskaźników średnioterminowych i obserwacja rynku nie napawa optymizmem sugerując przedłużanie się ruchu korekcyjnego.

Zastanawiający jest też znaczny wzrost liczby otwartych kontraktów, już wcześniej o tym fakcie wspominałem. Zgodnie ze sztuką Analizy Technicznej kiedy LOP rośnie, a ceny oscylują w formacji horyzontalnej, jest to oznaka rynku niedźwiedzia. Istnieje większe prawdopodobieństwo, że sprzedaż „krótką” przeprowadzają firmy handlowe dokonujące transakcji zabezpieczających (commercial hedgers), a nie spekulanci. Ostra zwyżka LOP na płaskim rynku pokazuje nam, że prawdopodobnie rozsądni inwestorzy stosujący zabezpieczenie sprzedają „krótko”. Obym się mylił.

W przeciwieństwie do akcji, które w ostatnich dniach dostały zadyszki, coraz lepiej radzą sobie surowce. Ma na to wpływ przede wszystkim bardzo dobre zachowanie paliw, które osiągają najwyższe ceny od miesięcy. W przypadku ropy naftowej typu Brent w tym tygodniu został znacznie przekroczony poziom 120 USD za baryłkę, a amerykańskiej WTI 105 USD za baryłkę. To ceny najwyższe od wiosny 2011 r.

Całość rynku surowców jest jednak dopiero na poziomie z końca października 2011 r. Do tej pory udało się odrobić nieco ponad jedną trzecią strat poniesionych od wiosny do jesieni minionego roku. Globalny rynek akcji jest znacznie bardziej zaawansowany w neutralizowaniu strat, co zredukował ich już blisko dwie trzecie.

 


2012-02-24 17:55
 Oceń wpis
   

Indeks i kontrakty po fali wzrostu tworzą formację flagi. Ta natomiast jest przerywnikiem trendu wzrostowego, a potwierdzeniem jej zaistnienia będzie wybicie w górę.

Jednak na razie w dalszym ciągu obowiązujący sygnał to S. Na dzień dzisiejszy, trwałe przekroczenie poziomu 2353 zmieni nastawienie na L.



2012-02-22 16:55
 Oceń wpis
   

W dniu dzisiejszym przed godziną 11-tą padł sygnał sprzedaży na FW20. Zatem obowiązuje sygnał S do czasu trwałego przekroczenia poziomu 2357.

Rozczarowujące wyniki przyniosły wstępne odczyty lutowych wskaźników PMI w strefie euro. Łączny wskaźnik dla sektora przemysłowego i usług cofnął się do 49,7 pkt z 50,4 pkt w styczniu. Stało się tak za sprawą słabszej koniunktury w usługach, której nie była w stanie zrekompensować niewielka poprawa w przemyśle. Z naszego punktu widzenia szczególnie istotna jest sytuacja w Niemczech, a ta rozczarowała jeszcze bardziej. Całościowy wskaźnik PMI zszedł do 52,9 pkt wobec 53,9 pkt w styczniu. Regres aktywności nastąpił zarówno w usługach (do 52,6 pkt z 53,7 pkt), jak w przemyśle (do 50,1 pkt z 51 pkt). Te odczyty przekonują, że nie ma co liczyć na szybkie przezwyciężenie problemów gospodarczych na Starym Kontynencie i powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu.

Taka diagnoza jest tym bardziej realna, że również w Chinach nie udaje się przezwyciężyć ostatecznie tendencji stagnacyjnych. Wstępny odczyt lutowego PMI dla przemysłu ukształtował się na poziomie 49,7 pkt, pozostając 4. kolejny miesiąc poniżej bariery 50 pkt, oddzielającej rozwój od spowolnienia.

Opublikowane dziś dane podziałały na inwestorów na rynkach ryzykownych aktywów jak chłodny prysznic i skłaniają do realizowania zysków. Skala zniżki nic nie zmienia w średnioterminowym obrazie rynków, który pozostaje korzystny. To skłania do oczekiwania, że w kolejnych tygodniach nasz WIG pokona górkę z końca sierpnia 2011 r., ale wcześniej dojdzie jeszcze do schłodzenia atmosfery na parkiecie. Jest ryzyko, że z obecnych poziomów rynek może stracić około 3%. Trudno rozstrzygnąć, jak dynamiczny może być taki ruch w dół, czy rozciągnięty na kilka dłuższych dni, czy na 2-3 dni.

 


2012-02-21 14:25
 Oceń wpis
   

Przyznanie kolejnego pakietu pomocy Grecji jest dla inwestorów na rynkach ryzykownych aktywów bardziej pretekstem do realizacji zysków, niż zachętą do dalszego kupna. Trudno jednak mówić, by dzisiejszy ruch cokolwiek zmieniał na rynkach w dłuższym terminie. Dla inwestorów sprawa kryzysu zadłużeniowego zeszła już jakiś czas temu na plan dalszy, czego ostatnim dowodem było zignorowanie kolejnych obniżek ratingów europejskich krajów i zagrożeniem obcięciem oceny wiarygodności Wielkiej Brytanii, z czym mieliśmy do czynienia w minionym tygodniu.

Ze wstępnych wyliczeń wynika, że wzrost gospodarczy w najbardziej rozwiniętych państwach świata, zrzeszonych w OECD, zwolnił w IV kwartale do 0,1% (w ujęciu kwartalnym) z 0,6% kwartał wcześniej. Na taki wynik złożyła się bardzo zróżnicowana sytuacja w poszczególnych częściach świata. W Stanach Zjednoczonych dynamika wzrostu PKB przyspieszyła do 0,7% z 0,5% kwartał wcześniej, w Japonii doszło do regresu o 0,6% po zwyżce o 1,7% w III kwartale. Również w strefie euro doszło do zniżki PKB, o 0,3%. Nieco mniejszy spadek, o 0,2%, był udziałem Wielkiej Brytanii. W całym 2011 r. wzrost gospodarczy w państwach OECD sięgnął 1,8% wobec 3,1% w 2010 r.

W orbitę zainteresowania inwestorów powracają surowce, które "przespały" w dużej części tegoroczne zwyżki na rynkach ryzykownych aktywów. Zyskały relatywnie niewiele w porównaniu z akcjami, ale w ostatnich dniach zwłaszcza paliwa zaczęły wykazywać większą siłę. To korzystne zjawisko, bo potwierdza, że inwestorzy zaczynają wierzyć w fundamentalne podstawy poprawy koniunktury na ryzykownych rynkach.

 


2012-02-20 16:52
 Oceń wpis
   

LOP na FW20 osiągnął rekordowo wysoki poziom. Natomiast średnie obroty na sesję w minionym tygodniu spółki z WIG20 sięgnęły na warszawskim parkiecie 559 mln zł, aż o 110 mln zł mniej niż tydzień wcześniej. Był to najsłabszy wynik w tym roku. Regres aktywności inwestorów widoczny był również w przypadku średnich spółek (107 mln zł średniego obrotu na sesję wobec 145 mln zł tydzień wcześniej), jak również w przypadku małych spółek (64 mln zł wobec 70 mln zł tydzień wcześniej). We wszystkich przypadkach mieliśmy jednocześnie do czynienia ze zwyżką notowań. Ruch cen w górę przy niższych obrotach często jest wymownym znakiem, sugerującym wyczerpywanie się potencjału zwyżkowego. Sytuacja jest tym ciekawsza, że zwłaszcza w handlu mniejszymi spółkami widać ożywienie aktywności drobnych inwestorów i mniejsze zainteresowanie dużych graczy. Udział małych zleceń (do 1 tys. euro) w obrotach firmami z sWIG80 wyniósł blisko 20%, a największych (powyżej 10 tys. euro) spadł do niecałych 30%. Tak niski nie był od 16 tygodni.

Coraz bliżej pozytywnego załatwienia jest sprawa kolejnego pakietu pomocowego dla Grecji. W tym kontekście pojawia się pytanie, jak zamknięcie tej sprawy wpłynie na rynki finansowe - czy stanie się pretekstem do realizacji zysków, czy da kolejny impuls zwyżkowy. W kontekście warszawskiej giełdy to bardzo ważna sprawa, bo w dalszym ciągu ważą się na niej losy silnego oporu, jakim jest szczyt z sierpnia minionego roku. Dziś rynek od początku dnia znajduje się tuż powyżej tej granicy, ale trudno mówić, że sprawa jej pokonania jest już rozstrzygnięta.

 


2012-02-17 17:13
 Oceń wpis
   

Mijający tydzień przyniósł konsolidację, korekcyjny ruch boczny w obszarze 2340 – 2373. Piątkowe otwarcie notowań zmusiło do odwrócenia pozycji na L, niestety nie poparte wolumenem na rynku kasowym. Dlatego rodzi się przypuszczenie o nietrwałości ruchu. Niemniej jednak obowiązuje pozycja L do czasu trwałego pokonania poziomu 2357.



2012-02-15 16:35
 Oceń wpis
   

Lepsze od oczekiwanych odczyty PKB we Francji oraz Niemczech przyczyniają się do poprawy klimatu inwestycyjnego. Francuski PKB w ostatnich 3 miesiącach 2011 r. podniósł się nieoczekiwanie o 0,2% w skali kwartału, a niemiecki obniżył się o 0,2%. W pierwszym przypadku analitycy zapowiadali zniżkę o 0,1%, a w drugim o 0,3%. Z naszego punktu widzenia równie istotny jest rozwój mniejszych europejskich krajów, gdyż one kształtują nastawienie do naszego regionu. I tak, dynamika roczna czeskiego PKB zmniejszyła się z 1,2% w III kwartale do 0,5%, a węgierskiego utrzymała się na poziomie 1,5%. Na Słowacji natomiast nastąpiło przyspieszenie z 3% do 3,4%. W kontekście walki skutków kryzysu zadłużeniowego w Europie istotny jest odczyt włoskiego PKB, który w IV kwartale poszedł w dół o 0,7% w porównaniu z poprzednim kwartałem i 0,5% w ujęciu rocznym. Regres w skali roku odnotowała również Portugalia.

Cała strefa euro odnotowała spadek PKB o 0,3% w skali kwartału i wzrost o 0,7% w ujęciu rocznym. Obraz Europy jak więc widać jest daleki od jednoznaczności. Pozwala natomiast stwierdzić, że ryzyko głębokiej recesji okazuje się coraz bardziej wyolbrzymione.

Wydarzeniem dnia na krajowym rynku będzie publikacja styczniowej inflacji, która według zapowiedzi ekonomistów ma obniżyć się z 4,6% do 4,3%. Przebicie tych prognoz będzie miało zapewne wpływ na dalsze zaostrzenie retoryki przez RPP w sprawie polityki pieniężnej i może wpłynąć na oczekiwania rynku, który do tej pory z dużą rezerwą podchodził do sugestii, że kolejnym ruchem władz monetarnych może być podwyższenie kosztu pieniądza w naszym kraju, a nie jego cięcie.

 


2012-02-14 15:18
 Oceń wpis
   

Obniżki ratingów dla europejskich krajów nie robią już praktycznie żądnego wrażenia na inwestorach. Cięcie przez Moody's ocen wiarygodności kredytowej i zagrożenie obniżenia ratingu Wielkiej Brytanii nie zmienia sytuacji na rynkach finansowych. Siódmy kolejny dzień akcje pozostają na podobnych poziomach, odpoczywając po styczniowej zwyżce. Bardziej na razie niepokoi zachowanie euro, w przypadku którego można mieć coraz większą obawy o zakończenie trwającej od połowy stycznia poprawy notowań względem dolara. W tym czasie kurs podniósł się z poniżej 1,27 USD do blisko 1,33 USD. Dziś wspólna waluta kosztuje poniżej 1,32 USD, a zejście o kolejny cent w dół będzie można potraktować jako zapowiedź trwalszego regresu notowań euro.

Pytanie, co taki scenariusz oznaczałby dla rynków akcji. Przez ostatnie miesiące słabość euro wiązała się z niepokojem na giełdach, ale teraz wcale tak być nie musi. Optyka inwestorów zmieniła się dość znacząco, skupiając się bardziej na kondycji gospodarek i wycenach akcji, a mniej na sprawach związanych z ryzykiem kredytowym, które bardziej waży na zachowaniu walut.

W lutym, pierwszy raz od maja ubiegłego roku, oceny analityków i zarządzających dotyczące niemieckiej gospodarki były pozytywne. Indeks ZEW podniósł się z minus 21,6 pkt do 5,4 pkt. To wynik zdecydowanie lepszy od zapowiadanych przez analityków minus 11,8 pkt. Natomiast produkcja przemysłowa w strefie euro spadła w grudniu o 2% w skali roku. Dla inwestorów dane z minionego roku nie mają obecnie dużego znaczenia.

 


2012-02-13 14:02
 Oceń wpis
   

W dalszym ciągu przepływy globalnego kapitału odgrywają bardzo istotne znaczenie dla koniunktury na rynkach ryzykownych aktywów. W tygodniu zakończonym 8 lutego w dalszym ciągu ogromnym wzięciem cieszyły się aktywa z rynków wschodzących. Fundusze lokujące w akcje z tej części świata pozyskały aż 5,8 mld USD, najwięcej od 68 tygodni. Dla funduszy obligacji z rynków wschodzących był to najlepszy pod względem napływów czas w historii. Taka sytuacja powoduje, że pomimo znaczącej zwyżki cen i akcji i obligacji na emerging markets w minionych tygodniach korekta notowań przybiera łagodny charakter. W przypadku warszawskiego parkietu WIG od tegorocznej górki w okolicach 42,2 tys. pkt, w piątek oddalał się od niej na 1 tys. pkt, ale dziś część z tego ruchu spadkowego odreagowuje i jest jakieś 600 pkt poniżej szczytu. W przypadku naszych obligacji skarbowych korekta ma jeszcze bardziej łagodną formę. Podobnie zresztą, jak na złotym. Trzeba mieć jednak świadomość, że w sytuacji, gdy ruchy rynkowe w tak dużej mierze powodowane są przepływami globalnego kapitału i to przede wszystkim pochodzącego od klientów instytucjonalnych, a nie indywidualnych, nastawienie może szybko się zmienić i wtedy kierunek przepływów będzie miał odwrotne oddziaływanie.

Rozczarowująco wypadł japoński PKB w IV kwartale. W porównaniu z poprzednimi 3 miesiącami obniżył się o 0,6%, a roczny spadek przyspieszył z 0,5% do 1%. Do słabego wyniku przyczynił się przede wszystkim eksport, który cierpi na globalnym spowolnieniu. Jednocześnie wyższe są wydatki na import energii. Znaczenie dla rynków wiadomości o słabych wynikach japońskiej gospodarki rekompensuje przegłosowanie kolejnego programu cięć przez grecki parlament, co przybliża uzyskanie kolejnej transzy pomocy przez ten kraj.

 


2012-02-11 08:59
 Oceń wpis
   

W czwartek powstał krótkoterminowy sygnał S o charakterze korekcyjnym na poziomie 2388. Jeśli w następnym tygodniu notowania powrócą trwale ponad poziom 2380, będzie to oznaczało powrót do pozycji L.



2012-02-10 13:41
 Oceń wpis
   

Od rozczarowujących wiadomości gospodarczych rozpoczęła się ostatnia sesja tego tygodnia na rynkach finansowych. Indyjska produkcja przemysłowa zwiększyła się w grudniu o 1,8% w skali roku, wyraźniej mniej od oczekiwań i mniej niż miesiąc wcześniej. Niekorzystnie odebrano też osłabienie w chińskiej wymianie handlowej. W skali roku eksport tego państwa obniżył się o 0,5%, a import poszedł w dół aż o ponad 15%. Nadwyżka handlowa w tej sytuacji przekroczyła 27 mld USD i była najwyższa od 6 miesięcy. Taka sytuacja w bilansie handlowym podtrzymuje obawy przed dalszym spowolnieniem gospodarczym w tym kraju, pokazując wyraźnie słabnący popyt wewnętrzny. Część ekonomistów tłumaczyła styczniowy bilans handlowy sezonowymi zjawiskami. Fakt jednak jest faktem, że ze spadkiem eksportu i importu w ujęciu rocznym mamy do czynienia pierwszy raz od 2 lat.

Choć sprawa przedłużających się negocjacji w sprawie greckiego długu przyciąga uwagę mediów, to jednak dla rynków zdaje się mieć drugorzędne znaczenie. Trzeba jednocześnie zwrócić uwagę, że podnoszące się wskaźniki optymizmu (w najnowszym badaniu Investors Intelligence, obrazującym nastawienie autorów najpopularniejszych biuletynów inwestycyjnych w USA) zwolenników zwyżek było już ponad 52%, najwięcej od maja 2011 r. Wolniej ubywa pesymistów, więc trudno wciąż jeszcze mówić o skrajnie pozytywnym nastawieniu inwestorów. Na pewno jednak obecne nastroje pokazują, że apetyt na dobre wiadomości jest coraz większy, więc i wrażliwość na niekorzystne doniesienia będzie się nasilać.

 


2012-02-09 15:09
 Oceń wpis
   

Kolejne banki publikujące wyniki za IV kwartał wpisują się w tendencję słabszych od oczekiwanych wyników na poziomie odsetkowym i prowizyjnym. ING BSK wykazał blisko 480 mln zł wyniku odsetkowego, o 1% mniej od prognoz analityków, ale 14% więcej niż rok wcześniej. W przypadku Kredyt Banku było to prawie 268 mln zł, aż o 9% mniej od szacunków analityków i 10% poniżej rezultatu sprzed roku. Po stronie wyniku prowizyjnego ING BSK wypracował 250 mln zł, o 4% słabiej od oczekiwań i 2% mniej niż rok wcześniej. W Kredyt Banku było to niecałe 75 mln zł (6% poniżej prognoz i 16% gorzej niż rok wcześniej). Oba banki wykazywały w tych warunkach dbałość o koszty. W wyniku odsetkowym zauważalny jest efekt korzystny dla banków sytuacji na rynku depozytowym, które można pozyskiwać po kosztach niższych od inflacji. Natomiast wynik prowizyjny odzwierciedla słaby popyt na produkty bankowe.

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) szacuje, że w tym roku upadnie w Polsce około 760 przedsiębiorstw, co oznaczać będzie wzrost o 6% w porównaniu z 2011 r. W styczniu upadłość ogłosiło już 66 firm, czyli o ponad połowę więcej niż rok wcześniej. Skala wzrostu wynika w dużym stopniu z efektu bazy (styczeń 2011 r. był miesiącem z najmniejszą liczbą bankructw). Tegoroczne szacunki liczby upadłości opierają się na założeniu niższego tempa rozwoju naszej gospodarki i utrzymania wskaźnika rentowności sprzedaży w okolicach 4,4%.

Wydarzeniem dnia są posiedzenia Banku Anglii oraz Europejskiego Banku Centralnego. Oczekiwane jest utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Przy braku zmian w tej materii bardziej istotne dla inwestorów będą oceny koniunktury gospodarczej przez bankierów centralnych.

 



Najnowsze komentarze
 
2012-03-27 20:08
Robert000000 do wpisu:
Sytuacja Bieżąca
Czuć po kościach, że rozstrzygnięcia zbliżają się... Dryfowanie indeksów jest wielce męczące.[...]
 
2012-03-27 16:14
piotr janiszewski1 do wpisu:
Sytuacja Bieżąca
Witam, dzisiejsza względna słabość DAX ( brak nawet testu 2B ) stanowi ostrzeżenia dla WIG20[...]
 
2012-03-24 16:19
piotr janiszewski1 do wpisu:
Sytuacja Bieżąca
Kunszt AT " nakazuje " zatem poczekać spokojnie do wybicia, gdyż to ono wskaże kierunek a[...]

O mnie
 
Analiza Technczna jest nauką ścisłą. Z tej racji więc, nie podlega ona polemikom w stylu: 'co traderzy mają na myśli'. AT odpowiada na pytanie: jaką pozycję należy zająć, aby zarobić! Wszelkie niekończące się dysputy o przyszłość kierunku notowań to wróżenie z fusów i strata czasu!

Kategorie

Moje linki

Ulubione blogi